Koło  Żywego Różańca ,Róża Świętej Barbary w Sokołach powstało 4 lutego 2007 roku w pierwszą  niedzielę miesiąca  w drugim dniu po uroczystości Objawienia Pańskiego. 6 maja podczas Mszy Świętej o godzinie 16, której przewodniczył i wygłosił kazanie śp. Ksiądz Infułat  Adam Stanios – Diecezjalny Duszpasterz Rodziny  Różańcowej .

Wśród 15 Kół Żywego Różańca członkowie naszego koła zostali wpisani do Nowej Księgi Różańcowej  w parafii Świętego Mikołaja w Jedlni. To był dzień ,który na zawsze zapamiętamy w naszych sercach.To dzień wielkiej radości dla nas, że nasza miejscowość, poprzez Koło Żywego Różańca dołączyła do wielkiej Rodziny Różańcowej naszej parafii  i stanowi jedno ogniwo modlitewnego zaplecza jakim jest  różaniec.

Przyjęłyśmy  za patronkę św. Barbarę , gdyż  na pierwszym  spotkaniu  inauguracyjnym na pytanie ks. Proboszcza wszystkie zebrane kobiety  właśnie tę świętą  opiekunkę dobrej  śmierci wymieniały jako patronkę . Jest Ona również moją patronką , gdyż  jej imię otrzymałam na chrzcie świętym i tak się złożyło, że ja byłam inicjatorką powstania koła u nas w Sokołach.

Róża Świętej Barbary  liczy 20 Róż z których każda odmawia  codziennie jeden Dziesiątek Różańca , czyli jedną tajemnicę połączoną z rozważaniem. W ten sposób odmawiamy w Róży codziennie cały Różaniec . Jest to jakby wieniec róż składany u stóp  Królowej dla Boga  za  wstawiennictwem naszej patronki – świętej  Barbary .Raz w miesiącu zwykle w pierwszą niedzielę spotykamy się na Mszy Świętej  o godz. 9-tej. Po niej udajemy się na spotkanie do salki w domu parafialnym. Zmiankę prowadzi zelatorka  Barbara  Ablewska. Jesteśmy młodym /stażem/ KŻR, dlatego prosimy o wsparcie modlitewne , aby wypełniło się  oczekiwanie bycia nie ,,kołem wzajemnej  adoracji" lecz bukietem pięknych serc  oddanych Bogu  przez posłuszeństwo Najposłuszniejszej Maryi.

Wszystkich, którzy zechcieliby się z nami modlić , serdecznie zapraszamy do udziału  w naszych  zmiankach.

     Szczęść Boże ! : )

                                                                                      Zelatorka – Barbara Ablewska

 

Msze Święte

w niedziele:
7:00, 9:00, 12:00, 16:00

w tygodniu:
7.00, 18:00

Ewangelia na dzis

Fragment Ewangelii na dzisiejszy dzień.
  • Środa 2018-12-19, Adwent
    Łk 1,5-25
    Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. Kiedy Zachariasz w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: „Nie bój się, Zachariaszu; twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród dzieci Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały”. Na to rzekł Zachariasz do anioła: „Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku”. Odpowiedział mu anioł: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie”. Lud tymczasem czekał na Zachariasza. I dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy i mówiła: „Tak uczynił mi Pan wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi”.
JSN Mico template designed by JoomlaShine.com